powrót do działu "zapiski z drogi"

*** (Jesteś trochę jak zachód Słońca...)







Jesteś trochę jak zachód Słońca: nigdy nie wiem czy tak pełna światła bym rozumiał, czy tak bliska pociągającego mroku. Zamieniasz błękit w czerwień, czasem w złoto - a potem pozwalasz ciepłu by stało się granatem.

Szukam Cię po całym świecie. Najczęściej przychodzisz wieczorem, pachniesz herbatą i rosą przynoszącą świeżość po dniu. Otwieram wtedy Poświatowską. Dźwigam ją nieraz wysoko w góry albo wiozę tysiące kilometrów właśnie po to by - gdy dzień miesza się w nocą, a moja menażka wypełnia się aromatem - otworzyć ją tam, gdzie otworzy się sama i przeczytać dwa czy trzy wiersze.

Czasem gdy przybiegasz - wyjmuję aparat. Zapełniam wtedy klatkę Słońcem i tęsknym "dziękuję że przyszłaś", a Twoje rozwiane włosy mienią się kolorami, które zatrzymałem.

wiesz?



1 września 2009, nad ranem.


powrót do działu "zapiski z drogi"
© 2007-2008 by gaspar. Wszelkie prawa zastrzeżone.